Konferencja w Libanie pt. „Mówienie i mowa. Psychoanaliza na scenie” z udziałem przedstawicieli FPPL


Troje członków FPPL – Sara Rodowicz-Ślusarczyk, Jan Tkaczow i Anna Wojakowska-Skiba – wystąpi 28 września br. na konferencji w Bejrucie zorganizowanej przez Forum Pola Lacanowskiego Libanu. To pierwsza konferencja z udziałem przedstawicieli forów psychoanalitycznych z tzw. obszaru wielojęzykowego (Grecja, Liban, Polska, Rumunia, Turcja), będącego jednym z ośmiu geograficznych obszarów współpracy w ramach międzynarodowej organizacji IF-EPFCL i jej Szkołą Psychoanalizy.

Pierwsza część tytułu tego spotkania, sformułowana w języku francuskim jako „PAROLE & PAROLES” oznacza „Mówienie i słowa” lub „Słowo i słowa”. Ponieważ słowa są dwuznaczne, nie można o nich myśleć w liczbie pojedynczej. Organizatorzy następująco zapowiadają to psychoanalityczne spotkanie:

Dziecko rodzi się w mówieniu [z fr. la parole] Innego. I nie można powiedzieć, że nie funkcjonuje w mówieniu tylko dlatego, że nie mówi jeszcze słowami. Mówienie zakłada Innego jako tego, który stanowi miejsce mówienia. Wszelkie mówienie jest wołaniem, które oczekuje na odpowiedź. Dziecko nie rozumie słów, które słyszy, ale wie, że jest adresatem niektórych z nich; że się je wzywa [także nazywa – przyp. tłum.]. Dziecko czyni się więc odpowiedzią na apel innego.

W ramach efektów mowy [z fr. le langage], mówienie prowadzi podmiot do wypowiedzenia jego prawdy, prawdy jego pragnienia (Lacan, 1953). Głos jest zaś tym, za pomocą czego mówienie zdobywa panowanie (Lacan, 1960). Istotnie, głos mówi, pieści, uwodzi, krzyczy, obraża. Głos, ten agalmatyczny obiekt, jest tym co się wymyka; tym, co jest utracone; jest obiektem-powodem pragnienia.

Ale istnieje mówienie uprzednie wobec mowy (Lacan, 1972), uprzednie wobec jej ustawienia, odłączone od jej struktury: istnieje coś takiego jak „tamowa” [z fr. lalangue – neologizm wprowadzony przez Lacana poprzez napisanie słowa „mowa” wspólnie z jego rodzajnikiem określonym – przyp. tłum.] gdzie to coś z efektów mowy manifestuje się poprzez enigmatyczne skutki, dotykając realnego. Językowa struktura nieświadomego dowodzi wpływów „tejmowy” – formacje nieświadomego, fenomeny podstawowe [w psychozach – przyp. tłum.], etc. zapewniają o jej efektach. „Mowa nie jest nigdy niczym innym niż zbiorem dwuznaczności, którym jej historia pozwoliła przetrwać.”

To nie nauczanie zawiaduje mową, ale doświadczenie rozkoszy. „Tamowa” jest więc śladem jakiejś rozkoszy. Faktem jest, że „bycie, poprzez mówienie, rozkoszuje się”, orzeka Lacan. Bycie to ten, który mówi i który się rozkoszuje. „Moje określenie „bycie-mówiące” zastępuje nieświadome Freudowskie” mówi Lacan w tekście „Joyce jako symptom” [ze zbioru „Autres écrits” – przyp. tłum.]. „Bycie-mówiące” jest nieświadome, jako że jest rozkoszą. „Bycie-mówiące” jest tym, kto „bierze swoje bycie z mówienia”. Ale mówienie także angażuje. Angażuje ponieważ jej wezwanie wnosi odpowiedź podmiotu. Ono angażuje podmiot wobec Innego, angażuje podmiot wobec podmiotu.

Mowa wywiera wpływ na ciało. Podstawową traumą dla podmiotu jest szczególna modalność z jaką znaczący naznacza jego ciało. „Tamowa” nie jest już tą odmładzającą kąpielą amalgamatycznego obiektu, ten ostatni został utracony. Bycie jest na wygnaniu, na wygnaniu z samego siebie.

Jeśli nie dojdzie do efektu separacyjnego za sprawą ojca, dziecko jest pochwycone wraz ze swoim ciałem; unicestwione przez Ciało Innego, przedziurawione [z fr. troumatisé to kolejny Lacanowski neologizm, tym razem powstały z połączenia słów trauma i dziura; chodzi tu o traumatyzujące działanie dziury w znaczeniu, w sensie – przyp. tłum.]

Znaczący nawet jako pasożytujący, drąży realne a nieświadome zaszyfrowuje i odszyfrowuje mówienie po to, by wytworzyć rozkosz.
Ciało, które mówi nigdy nie przestanie się rozkoszować. Rozkoszą bla bla bla, czyli mówienia po to by mówić i się tym rozkoszować.

Więcej informacji na stronie Forum Pola Lacanowskiego Libanu: http://paroleetparoles.org/#schedule

Post o wydarzeniu na fb